Impressum / kontakt

Bibljoteka Groszowa

 

Horowicz

1. Okładka zaprojektowana przez Artura Horowicza1 do 3 tomu powieści Conan Doyla "Firma Girdlestone". Ukazała się w 1928 roku2 w wydawanej przez E. Wendego od 1925 roku w Warszawie Bibljotece Groszowej.
2. Reprodukcja jednego z serii zdjęć wykonanych przez Józefa Głogowskiego w roku 1931, przedstawiających Janinę Bykowiakówną i Witkacego.3
3. Zadbano nawet o czarne tło ...

Zbieżność w upozowaniu postaci i obecność czarnego tła są tak uderzające, że niepodobna odrzucić myśli,
że Witkacy użył kompozycję Horowicza jako punkt wyjścia dla fotograficznej inscenizacji historii o starszym panu demonizującym młodą kobietę.

Temat powieści Conan Doyla pasuje jak najbardziej do akcji przedstawionej na zdjęciu. Starszy pan na okładce to zapewne John Girdlestone, cynik i spekulant, który dla ratowania się przed bankructwem zdolny jest nawet do morderstwa. Młoda kobieta siedząca przed nim na krześle to Katy Harston, oddana mu pod opiekę córka zmarłego i bogatego przyjaciela, opierająca się przed poślubieniem cynicznego i bezwzględnego Girdlestona juniora – Ezry. Kiedy poddawana psychicznemu terrorowi Katy wcale nie zamierza, jak spodziewają się ojciec
i syn, popełnić samobójstwa, Girdlestone najmuje płatnego mordercę. Ratunek przychodzi w ostatniej chwili, wśród oswobodzicieli jest Polak i rosyjski nihilista z Odessy.

Witkacy – wielbiciel kina, zainscenizował dla zabawy z przyjaciółmi scenę z powieści Conan Doyla w formie serii fotosów z filmu niemego, dając kolejną próbę swego mimicznego talentu. W czołówce „filmu” można by przeczytać: w roli Johna Girdlestona: S.I. Witkiewicz, w roli Katy Harston: Janina Bykowiakówna, kamera: Józef Głogowski, no i reżyseria – z pewnością również S.I. Witkiewicz. Jeśli tak było, a całkiem na to wygląda, to może i inne serie fotograficzne miały scenariusze oparte na literaturze?

Czarna tkanina może być powtórzeniem elementu kompozycji na okładce Horowicza, ale również stanowić tylko zaimprowizowane tło dla jasnych ubrań obu „aktorów”. Z drugiej jednak strony prostokąt nie wypełnia w granej scenie całego kadru, postacie wychodzą poza jego boki. Jest to efekt często stosowany przez grafików
i w ten sposób posłużył się nim także Horowicz: prostokąt, czy inna, mniej lub bardziej regularna, płaska forma w tle, wzmacniają odczucie przestrzenności obrazu. Jednolicie założona powierzchnia, mniejsza niż przedstawienie na pierwszym planie, „wypycha” je do przodu, niejako odwrotnie do efektu w obrazach kubistów, którzy wprowadzali płaskie formy na pierwszym planie (litery, fragmenty gazet), by jako „repoussoir” kierowały wzrok widza w głąb obrazu. Efekt „wychodzenia” figury poza tło nie jest zresztą nowym wynalazkiem, stosowali go już malarze ilustracji w średniowiecznych książkach, pozwalając postaciom wykraczać poza malowane ramy. Witkacy, który tak wiele wagi przywiązywał do sprawy napięć między płaskimi formami na powierzchni obrazu (zob. jego wykład o działaniu przestrzennym płaskich elementów kompozycji w książce „Nowe Formy w malarstwie”) mógł zastosować w inscenizowanej z Głogowskim fotografii ten prosty i skuteczny środek budowy obrazu.

Można tę zabawę w interpretację czarnego prostokąta prowadzić dalej. Zanim Kazimierz Malewicz namalował czarny kwadrat na białym tle (1914-15), umieścił go Lawrence Sterne w powieści Zycie i myśli JWPana Tristrama Shandy (London, 1765-1769). To słynna czarna kartka, czarna dziura, która następuje zaraz po relacji o śmierci Yoricka: „... a potem zamknął oczy, aby już nigdy ich nie otworzyć … O, biedny Yoricku”.
A jeszcze wcześniej pojawia się u Roberta Fludda w jego dziele wydanym w 1617 roku: Utriusque cosmi maioris scilicet et minoris metaphysica, physica atque technica historia - czarny kwadrat z napisem u każdego boku:
„Et sic in infinitum” (i tak w nieskończoność).

Nicość jest jednym z tematów Witkacego, może nawet jednym z głównych, powraca ciągle w jego filozofii,
w powieściach i dramatach. Czy czerń w sztukach plastycznych jest odpowiednikiem pojęcia nicości? Świadczyć o tym mogą czarne tła w fotografii - nieprzypadkowo album fotografii Witkacego zatytułowali jego autorzy: „Przeciw nicości”4. Również stosowanie przez Witkacego czarnej przestrzeni w teatrze mogłoby to potwierdzać. Czarne, jednolite tło występuje w malarstwie Witkacego wprawdzie stosunkowo rzadko, ale jeżeli się pojawia, to nadaje przedstawieniom wyraźnie dramatyczny, jeśli nawet nie tragiczny wyraz, np. we wczesnym portrecie „mrocznie” patrzącej na widza Stefanii Jaworskiej (1912), w „Ostatnim papierosie skazańca” (1924), czy w pastelowym autoportrecie w (czarnym) lustrze (1922). W portretach pastelowych rysowanych na czarnym tle, spotkać można „ujęcie formy” polegające na modelowaniu twarzy nie przez zamknięty modelunek, lecz przez kreski, szybujące nad czarną przestrzenią – twarze te są niezdefiniowane, „przeźroczyste”, otwarte na nieskończoność.
Czy czarne tło za pantomimiczną scenką na fotografiach wedle powieści Conan Doyla oznaczać może czarną dziurę, jak u Sterne'a? Groteskowy „bal maskowy” na tle nicości - to byłby ciekawy pomysł reżyserski Witkacego.

Wojciech Sztaba, październik 2011